Forum www.forum.drachenfels.pl
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum.drachenfels.pl Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3833
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sob Cze 03, 2017 13:06    Temat postu: Akt V "W drodze do Celu". Odpowiedz z cytatem

<Od MG>


<Ecoliono, Kurt, Magnus,Tellan.>

<Minęły dwa tygodnie odkąd wyruszyliście z Couronne. Podróżowaliście za dnia , a w nocy spaliście to w karocy, to w karczmie , ale tych było po drodze jak na lekarstwo. Prowiant załadowany przy wyjeździe prawie się skończył. Dwie postacie siedzące na koźle okazały się młodymi kobietami. Tymi samymi, Które Kurt poznał w karczmie i to one wykradły ciało najemnika by go ratować. Starsza i wyższa ma blond włosy schludnie spływające prosto po głowie aż za uszy.Ma niebieskie oczy, cerę
śniadą a jej ciało jest jędrne i zdrowe, wydaje się być w dobrej kondycji fizycznej. Młodsza kobieta jest o głowę niższa od Kurta,może mieć około dwudziestu wiosen, może mniej. Chociaż z jasnej twarzy i drobnej budowy ciała mogła by uchodzić za nastolatkę to jednak jej pewność siebie, uwodzicielskie spojrzenie i pełne, jędrne piersi świadczą, że jest jak najbardziej dorosła. Czarne długie włosy ma splecione w gruby warkocz opadający jej na plecy a piwne oczy wydają się być bardzo
ciepłe. Kobiety noszą imiona Anika i Etelka. Obie opiekują się Kurtem pomagając mu wrócić do zdrowia i sprawności.
Mimo iż karoca, której użyczyła wam Lady Regnault, jest duża to podróżowaliście w ciasnocie do czasu aż Kurt nie zaczął siadać. Wtedy mogliście rozsiąść się po równo, po obu stronach. Z ekwipunku Kurta udało uratować się tylko jego zębaty miecz, resztę rozkradły zbiry. Słońce wzeszło i nastał nowy dzień. Obozowaliście tym razem na pustkowiu pokrytym mokradłami.Budzicie się ściśnięci w karocy. Kurt oparty o ścianę, z jego prawej morryta Ecoliono i dalej chłopiec Matieu, dziesięcioletnie dziecko które zostało oddane kapłanowi pod opiekę przez ojca Tomasa. Naprzeciw spał Magnus przytulony do Elise a obok Tellan, o dziwo podróżująca w zwykłym odzieniu.>


<Viktor>


<Mija trzeci tydzień odkąd karawana opuściła Couronne. Bretończyk powożący wozem na którym jedziesz skrzętnie ukrywał przed tobą rysunek, aż któregoś dnia dostrzegłeś go przypadkiem w całości. Tatuaż na przedramieniu przestawia sztylet umieszczony pionowo nad kielichem oplecionym wstęgą z napisem. Niestety nie udało ci się zbliżyć na tyle by bez wzbudzania niezdrowego zainteresowania to przeczytać. Pewien jesteś jednak, że rysunek został wykonany ręką zawodowego rzemieślnika i zapewne kosztował trochę pieniędzy. W ciągu minionych dni nie dowiedziałeś się zbyt wiele o towarzyszach podróży poza tym, że to banda indywidualistów z których każdy pilnuje swojego nosa i nic więcej. Ludzie nie są chętni do rozmów, a atmosfera jest ogólnie ciężka. Prawie każdego dnia podróży krajobraz był podobny, z lewej mieliście morze a z prawej bagna i trzęsawiska. Dotąd zostawiliście za sobą nadmorskie miasteczko handlowe Chantillon, przejechaliście Szlak Starego Wybrzeża, a wczoraj opuściliście mury zamku Lorda Tancreda. Właśnie tam zostawiliście jeden z wozów, tam też został Bruno Schultz i kilku ludzi. Zostało was teraz tylko sześciu. W czasie podróży postawiłeś sobie wiele trafnych pytań ale na żadne nie znasz ani nie znalazłeś jak dotąd odpowiedzi. Nie masz pojęcia co się dzieje w Altdorfie ani w Nordlandzie. Siostra księcia Lucasa prawdopodobnie zginęła ale pewności nie masz. Co do księcia Tassenicka to masz rację, jeśli wyruszył trochę przed wami to powinniście go spotkać lub chociaż usłyszeć coś co nim w świątyni Shalyii, a on przepadł jak kamień w wodę. Do tego czujesz się oszukiwany przez towarzyszy podróży. Wszyscy udają, że mówią tylko po bretońsku ale podsłuchałeś kilka razy słowa w reikspelu. Według tablic przy drodze jutro dotrzecie do Marienburga. Tam wreszcie będziesz mógł odłączyć się od tej nieszczęsnej kompani. Zatrzymaliście się na popas. Konie skubią trawę, ludzie rozprostowują nogi. Czujesz się nieswojo, bardziej niż zwykle.>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1127

PostWysłany: Pią Cze 16, 2017 23:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pierwszy ze snu przebudził się Magnus. Otworzył zmęczone oczy. Nie lubił spać na siedząco. Zawsze było za mało miejsca dla niego.

Nie chcąc budzić pozostałych towarzyszy czarodziej ostrożnie ułożył Elise na miejscu które dotąd zajmował. Otulił ją opończą szczelniej opończą pod którą razem spali. Ostrożnie wyszedł z karocy i zamknął za sobą drzwiczki.

Teraz mógł odetchnąć świeżym powietrzem. Przeciągnął się i ziewnął. Z na wpół przymkniętymi powiekami czarodziej poszedł na skraj obozowiska za potrzebą. Rozpiął spodnie i zaczął się załatwiać.

Myśli Magnusa błądził gdzieś między sprawami "daleko jeszcze" i "ciekawe co tam na tej północy" po "dobrze, że tak mało miejsca to może przynajmniej poprzytulać się do bardki". Ta ostatnia sprawa przyprawiła go o szeroki uśmiech, tak więc kiedy już wracał do karocy wyglądał na wielce pogodnego... Odbarwione, białe włosy sięgały mu coraz dalej, a równie jasny zarost pokrywał twarz. Zdecydowanie przydałoby się odwiedzić golarza, pomyślał drapiąc się po policzku.

Nie mając póki co nic konkretnego do roboty zabrał się za oporządzanie obozowiska i sprawdzenie czy coś da się zrobić na śniadanie z tego co im jeszcze pozostało.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 612

PostWysłany: Nie Cze 18, 2017 19:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<W trakcie podróży bywały noce gdzie Tellan przespała całą noc, bywały też takie gdzie nie mogła zmrużyć oka. Potrzeba snu była coraz większa, ale wewnętrzne rozterki nie zawsze ustępowały jej miejsca. Kiedy kolejnego dnia karoca zatrzymała się na postój, dopiero krzątanie Magnusa wybudziło ją ze snu. Kobieta wyszła z powozu i rozprostowała kości po czym idąc w ślad za Magnusem zajęła się przygotowaniem do dalszej drogi.>

-Dzień dobry Magnusie- przywitała czarodzieja- Nie mam najlepszej orientacji bez mapy. Wiesz może jak daleko do najbliższej wioski lub miasteczka?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 611

PostWysłany: Wto Cze 20, 2017 01:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<KURT>
Kurt zdrowiał, ciężko określić czy szybko, biorąc pod uwagę stan “wyjściowy” czy powoli, patrząc na fakt że jego ciało nie odniosło żadnych obrażeń. Nie podobał mu się cały ten plan z opuszczaniem Curon. Chciał krwi. Żądło wyrżnął mu ludzi, pozbawił wszystkiego na co pracował od czasu wyspy. Wszystkiego z wyjątkiem Kąsacza. Musiał znów zaczynać od zera. Bez zasobów, zapasów, z tym co miał na grzbiecie chociaż i to w zasadzie nie było jego bo dostał od “dobrych” ludzi. Na dodatek utknął z Tellan w jednym wozie.
Łyżką miodu w tej bali dziegciu były Anika i Etelka. Nie miał jeszcze okazji z nimi porozmawiać a sporo miał na wątrobie, począwszy od podziękowań skończywszy na przeprosinach.
W końcu nadarzyła się okazja wyjść z wozu i rozprostować zesztywniałe kości. Częściowo o własnych siłach częściowo przy pomocy Elise wytoczył się z karocy. Podpierając się Kąsaczem niczym kosturem poczłapał do rozłożystego dębu i oparł się o szeroki chropowaty pień. Odczekał kilka chwil łapiąc oddech i orientację. Ciało było sprawne tylko osłabione długim leżeniem w trakcie rekonwalescencji. Potem usiadł szorując plecami o korę drzewa. Skinął na dziewczyny i zaczął rozplątywać szmaty skrywające ostrze Kąsacza.
- Musimy pogadać - Uśmiechnął się gdy dziewczyny zbliżyły się do niego i poklepał trawę obok siebie dając im znać by usiadły.

<MG>
<Anika i Etelka zbliżyły się do ciebie, po czym usiadły z twojej lewej strony. Teraz były mniej wyzywające niż w karczmie, odziane od stóp po szyję, ich ciała dokładnie obleczone materiałem wygłuszającym ich kobiece kształty. Ale buzie nadal te same, uśmiechnięte, przyjazne z nutką flirtu w oczach. Grube wełniane płaszcze i wysokie kamasze, które dziewczyny teraz miały na sobie, sprawiały wrażenie, że obie pochodzą z górskiej wioski i zajmują się czymś przyziemnym.>
-Miły poranek prawda? Może okolica mogłaby być bardziej malownicza ale przynajmniej jest spokój. <Powiedziała Etelka poprawiając sobie włosy.>
-Cieszymy się, że wyzdrowiałeś a jednocześnie przykro nam, że z naszego powodu stało się to co się stało. <Rzekła formalnie Anika z nutką zakłopotania.>

<KURT>
Kurt uniósł brew w niemym zdziwieniu
- A no miły. I nawet wiatr za mocno nie zacina bo udało mi się dojść tutaj prawie nie zbaczając z kursu - zagaił równie swobodnie jak Etelka - Chodzi o tego zbója. Sam się prosił, a Żądło - splunął - Za niego to kto inny ma krew na łapach. - w głosie zabrzmiała paskudna nuta. - To ja wam jestem winien podziękowania że uniosłem głowę cało z tego kotła. Dosłownie i w przenośni. - W głosie pobrzmiewała pewna melancholia. Żałował tylko że jego jednego udało im się ocalić ale tego nie miał zamiaru im mówić. Zacząć rozplątywać szmaty skrywające miecz a potem go czyścić. Chciał zapytać dlaczego go ocaliły, musiały znać tutejszy półświatek znacznie lepiej niż on i wiedzieć co im grozi a jednak mu pomogły. Musiało to być coś więcej niż tylko poczucie żalu. Postanowił zmienić temat. - Jak się stało że wylądowałyście na koźle. Przecież nikt ode mnie was nie znał i nie mógł wam dać znać. “Święty” was wkręcił?

<MG>
<Dziewczyny spojrzały po sobie porozumiewawczo a potem stanowczo na Ciebie.>
-Nikt nas nie wkręcił. Skoro postanowiłyśmy cię uratować to nie można było zostawić cię w pół drogi. Medyk cię odratował ale nadal byłeś w niebezpieczeństwie. Gdyby się dowiedzieli, że trzeba cię dobić zrobiliby to bez wahania. W chwili kiedy zginął Burmann miałybyśmy tylko gorzej. Pamiętasz co powiedziałeś kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy? <Anika bez wysiłku wypowiadała słowa prawie jak rozkazy.>
-Powiem za niego- <Etelka łagodnie wtrąciła> -Powiedziałeś tak: “Szukam chętnych którzy chcieliby odmienić swój los. Podróże, nowi ludzie, nowe miejsca, nowe umiejętności i przede wszystkim uczciwa kasa. O ile nie ma na wasze głowy listu gończego nie ma znaczenia czym zajmowałyście się wcześniej.” To dokładnie twoje słowa.<Ta część brzmiała już podnośnie.>
-Właśnie tak. Zatrudniłeś nas, obiecałeś te wszystkie rzeczy. Teraz masz się wywiązać.! <Ostatnie słowa były prawie krzykiem. Nie jesteś pewien czy reszta nie usłyszała.>

<KURT>
Kurt nadal się uśmiechał do dziewczyn niemniej był to grymas zadowolenia wręcz rozrzewnienia.
- Jako żywo. - Kurt zdawał się być w dobrym humorze o mało nie złapał się na tym żeby nie zmierzwić Etelce włosów niczym podlotkowi któremu udała się psota. -Tyle że nie o to pytałem ale dobrze wiedzieć co sądzicie na temat naszej umowy. Ludzie po oberrznięciu głowy w karczmie czasem potrzebują się dowiedzieć że są jeszcze uczciwi ludzie na ziemi i darzą nas dobrym słowem. - Emocjonalny wybuch Etelki zdawał się jeszcze bardziej poprawiać mu nastrój.
- Więc tak. - Zaczął poważnie ale z błyskiem w oku - U mnie też słowo nie wiatr i tak jak wy pracujecie dla mnie tak ja pracuję dla was. Niemniej po kolei. Dopóki u mnie pracujecie nigdy więcej takich wybuchów przy ludziach ani względem mnie ani względem siebie. To źle wpływa na to jak nas widzą a to może odbić się na zleceniach. - Ton reprymendy był rzeczowy i spokojny, ot wyjaśniał podstawy - Podróże jak widzicie już się zaczęły a będzie jeszcze ciekawiej jak zaczniemy jeździć po imperium i trochę się wprawicie. Sprawa z Żądłem dość znacznie ograniczyła nam możliwości i początek może być dość chudy a to jak szybko ten stan uda się zmienić zależeć będzie od nas samych. Podobnie się ma sprawa z całą resztą. Niemniej w karocy już macie całkiem ciekawy przegląd ludzi, korzystajcie i poznawajcie. Na kasę niestety trzeba będzie zapracować. Niemniej to jest kompania najemna i to co robiłyśice w Curone się skończyło. Żadnego spania z klientami nawet gdyby był był to sam Cesarz. Po zleceniu wasz czas wolny to wasza sprawa. - Kurt uważnie przyglądał się dziewczynom próbując odczytać ich emocje. - Gdyby ktoś wam robił wymówki albo się pchał z łapami przychodzicie z tym do mnie. I ja załatwiam sprawę. - zawiesił głos - U mnie nauczycie się przede wszystkim walczyć, a jak zechcecie to i czytać. Co więcej wyjdzie w praniu. A teraz wy powiedzcie coś więcej o sobie żeby was dobrze wykorzystać muszę też wiedzieć co same już umiecie, w czym jesteście dobre i czym dysponujecie. Ja za szczerość płacę szczerością. Jak macie jakieś pytania to śmiało walcie.

<MG>
<Etelka speszyła się na twoje słowa , a na jej twarzy wykwitł różowy rumieniec.>
-Przepraszam…<szepnęła>
-Kurt, żeby była jasność, my nie chcemy zająć niczyjego miejsca. Nie będziemy ludźmi , których straciłeś ale będziemy pracować jak najlepiej umiemy. <Anika odwróciła twoją uwagę od Etelki> - Kobiety potrafią wiele rzeczy, umiemy być miłe, rozmawiać. Ja jestem bardziej samodzielna, opiekuję się Etelką kiedy trzeba, wychowałam się w małym miasteczku, znam się trochę na zwierzętach.
-A ja jestem bardzo słodka i potrafię zdobywać różne rzeczy. <Etelka uśmiechnęła się do ciebie w taki sposób, że miałeś wrażenie jakby oddanie jej ostatniego miedziaka byłoby jedynym słusznym wyborem w twoim życiu.>
-Mamy tylko to co widzisz. Siebie nawzajem, odzienie, oraz kilka przedmiotów codziennego użytku.

<KURT>
Kurt potarł czoło zbierając chwilę myśli. “W co ja się wpakowałem. Przecież burdelu nie otworzę”
- No no, - pogroził Etelce palcem i uśmiechą się promienni- Na mnie to nie działa. - Skłamał chociaż jego ton głosu nie oszukał by bawet dziecka. Potrzebował jeszcze chwili by zebrać myśli.
- Wiem że nie zastąpicie Koko i Mort’a, nie wymagam tego od was. Co nie zmienia faktu że najemnictwo to ciężki kawałek chleba i musicie umieć zadbać o siebie i naukę zaczniecie od dzisiaj. Naszą pracę będziemy też dobierać pod kątem naszych możliwości. Ale jeszcze raz powtarzam kompania najemna to nie burdel i nie będę wymagał takiej pracy od was. Jak trafi się robota aby zdobyć coś lub jakieś informacje. To będzie wasza wola jak i tyle. Opinia jaką mam Ja czy moja drużyna to wszystko co mamy i trzeba dbać o to. I tu nie będzie żadnej dyskusji. Czy to jasne? - Zapytał. Nie czekając na odpowiedź ciągną dalej. - Muszę wiedzieć co umiecie aby wiedzieć czego się możemy podjąć. Więc jak chcecie coś dodać to śmiało. Jak rozumiem Mort’e nie zdążył wam przekazać broni rano nim zaczęła się jatka w karczmie?

<MG>
<Dziewczyny wysłuchały cię ale chyba nie do końca zrozumiały.>
-Kurt o co ci chodzi z tym przybytkiem rozkoszy bo ciągle o nim mówisz, jakbyś naprawdę chciał go otworzyć tylko się boisz. Być miłym znaczy być miłym nic więcej, nie wiem co chodzi tobie po głowie ale jeśli potrzebujesz się odprężyć to Ci pomogę. <Anika spojrzała na ciebie jak na zagubionego szczeniaczka>
-Ja też pomogę z wielką chęcią. <Wtrąciła Etelka> -Nie, żadnej broni nikt nam nie dał. Poza tym to wszystko działo się tak szybko. Ledwo udało nam się ciebie wynieść a już wszystko okradli...Na szczęście mocno trzymałeś miecz, dopiero medyk ci go wyrwał z dłoni. Bałam się wtedy strasznie ale Anika powiedziała, że wcale nie mam się ciebie bać bo to sos pomidorowy i nie wstaniesz i nie będziesz nas nachodził w nocy w snach. Anika zawsze wie co robić i co ja mam robić. Kurt obronisz mnie? <Dziewczyna chwyciła cię za rękę obiema dłońmi przyklejając się jak mały kociak, których chce się schować pod ubraniem przed deszczem. Poczułeś jak nogi ci się ugięły i to nie ze zmęczenia. Anika uśmiechnęła się i spokojnym tonem dodała.>
-Z potworami nie bedziemy walczyć, nie umiemy chyba, że będziemy miały z nim rozmawiać. Z ludźmi jakoś sobie poradzimy jeśli nie będzie ich więcej niż dwóch. To chyba wszystko, nic więcej nie przychodzi mi do głowy Kurcie.

<KURT>
- O to mi właśnie chodzi. - Kurt zdawał się być pokonany nie bardzo wiedząc czy je przytulić i pocieszyć, przełożyć przez kolano i dać klapsa czy zwyczajnie skorzystać z propozycji. - Polować na potwory nie będziemy, przynajmniej nie we trójkę i nie teraz. Na ciężkie walki też się nie będziemy pisać bo jak żelazo tańczy to krew się leje. - zawiesił na chwilę głos - Zawsze. - powiedział jakby z żalem - I często też jest to nasza własna krew. Niestety doświadczenie podpowiada że do czasu aż nie skończymy parać się najemnictwem, walki będą się zdarzać a naprawde rzadko zdaża się okazja że to my decydujemy kiedy i z kim walczymy. Więc im więcej będziecie umieć tym dłużej pożyjemy. - tym razem udało mu się nadać ton stanowczości - Przynieście mi dwa długie na trzy łokcie kije. Przytniemy je na odpowiednią długość i na razie będziecie z nimi ćwiczyć “na sucho”. Jak pozbieram się na tyle by do was dołączyć będzie walka dwie na jednego. Mi też przyda się trochę ruchu.

<MG>
-Już szukamy Kurcie...
<Dziewczyny z dozą ekscytacji ruszyły na poszukiwanie drewnianego oręża. Chwilę trwało zanim udało im się znaleźć w miarę proste gałęzie, które Kurt przyciął do żądanych rozmiarów. Po tym zaczął się trening i szybko okazało się, że obie kobiety mają jakieś podstawy bo z kijem w ręce czują się pewnie. Pojedynek Aniki i Etelki był bardzo zachowawczy. Gołym okiem widać było, że żadna ze stron nie chce zranić drugiej. Natomiast Anika jest pewniejsza, silniejsza i szybsza w walce chociaż Etelka szybciej się porusza. Cały trening to raczej zabawa dwóch “sióstr” niż walka. Kurta świerzbiły ręce żeby się wtrącać ale nogi ledwo nadążały za myślami więc wojak powstrzymał swoje zapędy. Chociaż ramiona mogły już machać mieczem to Kurt nadal był raczej nieruchomym wojownikiem.>

<KURT>
- No to wiem już na czym stoimy. - skomentował Kurt z zadowoleniem. - Podstawy już macie. Coś już liznęłyście w temacie nie?.- Zapytał. ale domyślił się że gdy ktoś kręci się po podejrzanych karczmach musi umieć zadbać o siebie. nawet dwie takie urocze panienki a może zwłaszcza takie… niemniej brak im agresywności ale zajmiemy się potem. - Mój trening podzielimy na trzy części. Najpierw w pojedynkę. Będziecie powtarzać pchnięcia cięcia i zastawy żeby ruchy stały się automatyczne. Potem walka w zwolnionym tempie ruchy powolne ale płynne i wszystkie w jednym tempie. Pozwoli to wam nauczyć się planowania walki, precyzji ruchów oraz pomysłowości. Na końcu sparing najpierw same potem ze mną jak się nieco pozbieram. Część pierwszą będziemy powtarzać dwa razy dziennie resztę raz dziennie przynajmniej do czasu aż nie dotrzemy na miejsce. A teraz Anika podaj mi swój kijaszek pokażę wam co będziecie powtarzać. To są podstawowe ruchy, nogi ugięte, ręce lekko ugięte w łokciach. Trzy cięcia płaskie, wysokie płaskie i niskie oraz skośne. Teraz parady od pierwszej do ósmej oraz górna. - Kurt oddał kij Anice a potem pustą dłonią zaczął powtarzać razem z dziewczynami. - Na dziś pogimnastykujemy się tylko trochę aby mięsnie się rozgrzały codziennie będzie dłużej. A za parę dni pokażę wam cięcia kislewskie cięcia krzyżowe. - Gdy w końcu Kurt zaczął o szermierce oczy mu rozbłysły, a ruchy stały się bardziej sprężyste. W tej chwili dziewczyny musiały by się postarać żeby odwrócić jego uwagę od ćwiczeń.
Co było łatwe do przewidzenia Kurt zmęczył się szybciej niż dziewczyny. Odszedł na bok i ponownie oparł się o drzewo. Odczekał chwilę łapiąc oddech. Pozwolił Anice i Etelce jeszcze chwilę ćwiczyć.
- No na dziś starczy. Niby zwykłe machanie kijem ale ręce pracują inaczej niż na co dzień i na początku łatwo się przetrenować. Na razie będziemy raczej unikać rzucania się w oczy przynajmniej do czasu aż nie odbudujemy stanu osobowego albo nie wrócę do pełni sił. A na razie pomyślimy o alternatywnym źródle utrzymania. - Odepchnął się od drzewa - Podejdźcie za chwilę do mnie i bardki - I ruszył sam w stronę karocy.
- Elise miałbym do ciebie “mały romans” - Zaczął nieco nieśmiało. - Po całym tym Curone minie trochę czasu nim wrócę do formy i normalnej pracy a z czegoś trzeba żyć. Tak sobie pomyślałem że może do twoich występów angażować Anikę i Etelkę. Dziewczyny dobrze się poruszają i chcą się uczyć może sprawdziłyby się jako tancerki. Pokazałabyś im co i jak? - A nawet jak by nie pasowało występować w takiej dużej grupie to mogły by spróbować szczęścia same. Co do występów to pewnie będziesz musiała pogadać z Magnusem ale jak by miały działać same to mie będziemy wam wchodzić w parade - Dodał pośpiesznie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 105

PostWysłany: Sro Cze 28, 2017 03:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przebudziłem się dość gwałtownie, w pobliżu dało się posłyszeć krzątaninie Magnusa i głos Tellan. Wygrzebując się spod płaszcza którym byłem przykryty ja i chłopiec, przynajmniej dzięki niemu w chłodne noce nie zmarzliśmy i było nam ciepło. Okryłem dodatkowo chłopca opończą i wygramoliłem się z karocy.

[i]-Mam nadzieję że noc minęła dobrze, pomóc w czymś Magnusie? Chłopiec na razie śpi, ale jak się obudzi pomoże - dobre śniadanie i od razu człowiek będzie miał więcej sił co by wędrować.[/i]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1127

PostWysłany: Nie Lip 02, 2017 12:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozpalenie na nowo ognia trochę zajęło, ale teraz już grzała się w blaszanym garnku z przykrywką woda.

-[i] Nie miałem się okazji przyjrzeć żadnej mapie. Niestety... równie dobrze możemy być w okolicy jakiejś wsi, a równie dobrze blisko Marienburga. Może te...[/i] - Magnus popstrykał palcami -[i] Anika i Etelka będą wiedziały.[/i]

Mając pewność, że garnek stoi stabilnie i nie grozi wywrotką, czarodziej zabrał się za sprzątanie i składanie tego co można było spakować bo i tak z rana nie będzie potrzebne

-[i] Dzięki, ojcze. Zaraz woda będzie gotowa, to podgrzejemy trochę kaszy, wymieszamy z wczorajszym sosem.[/i]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3833
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lip 10, 2017 13:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<OD MG>

<Tellan,Magnus,Ecoliono,Kurt>

<Rozbiliście obóz i korzystając z okazji każdy prostował nogi. Magnus od razu zabrał się za przygotowywanie posiłku
z tego co wam jeszcze zostało, a mianowicie sucharów, suszonych owoców,grzybów i mięsa. Ecoliono postanowił dotrzymać
czarodziejowi towarzystwa, a po chwili dołączyła do nich także Tellan. Kurt miał inny pomysł na spędzenie ranka i
rozmówiwszy się z dziewczynami, które was wiozą, zaczął je ganiać z kijami dookoła obozowiska. Szybko jednak jego
nogi zmęczyły się i potem już tylko obserwował pokrzykując na ćwiczące kobiety. Hałasy obudziły zarówno małego Matieu
jak i Elise. Chłopiec czym prędzej przybiegł do kapłana Morra i chwycił się jego togi jakby nie chciał odstępować
Ecoliono na krok. Elise chwilę poprawiała swój wygląd w karocy zanim wyszła do reszty towarzystwa. Uczesała swoje
kasztanowe,falujące włosy, naciągnęła prosto zieloną koszulę i z uśmiechem chciała dołączyć do śniadania kiedy Kurt
zaskoczył ją swoją prośbą. Bardka wahała się chwilę po czym uprzejmie odpowiedziała wojakowi.

-Porozmawiam z nimi, zobaczę czego można je nauczyć. Chociaż widząc w jaki sposób się ruszają, uważam że nie potrzebują
wiele. Może kilka wskazówek. Co do występów to nie mam nic przeciwko. Bardziej powinieneś pytać Magnusa, ponieważ wiele
występów mamy wspólnych. A teraz przepraszam ale jestem głodna. Jeśli chcesz powiedzieć mi coś jeszcze to po śniadaniu.

<Uśmiechając się bardka niczym sarenka pognała do ogniska gdzie czarodziej gotów był porcjować jedzenie. Tellan będąc
przy ogniu z innymi, spoglądała z nutką zazdrości na Anike i Etelke ćwiczące obok. Kobieta rycerz dawno już nie walczyła
nawet dla zabawy i miecz zaczął się wydawać cięższy niż zwykle. A może po prostu Tellan brakowało emocji jakie wzbudzała
walka. Nie, to było coś więcej. Trening dziewczyn przypomniał Tellan jak ona sama trenowała z Iruyhem. Słodkie wspomnienia
przerwał głos Magnusa.> -Komu jeszcze? <Na to zawołanie wszyscy wreszcie zgromadzili się przy ognisku i zaczęli wspólny
posiłek złożony z mięsno chlebowej papki wzbogaconej o rozmokłe owoce lasu. Kiedy czarodziej zapytał gdzie się teraz
znajdują Anika odparła.>

-Sądząc po okolicy i dniach, które spędziliśmy w podróży to gdzieś tutaj powinien być główny szlak, miasto Marrienburg
około dnia drogi na północ a Fort Bergbres dzień drogi na południe. Na wschód za dzień lub dwa miniemy granice z Imperium
i powinny pokazać się lasy. Mogę się trochę mylić ale niewiele.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1127

PostWysłany: Pon Lip 24, 2017 16:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Czyli albo Imperium albo Marienburg. Z resztą. Kończy nam się jedzenie, więc i tak powinniśmy się udać do miasta. - rzekł czarodziej - Stamtąd albo lądem albo statkiem na północ. Tak czy siak. Rozważmy to jak nie będziemy musieli się już martwić o puste żołądki.

I tyle jeżeli chodziło o zdanie czarodzieja. Czas był zwinąć obozowisko, nakarmić konie i załadować się na wóz. Widział, że o czymś Kurt rozmawiał z Elise i przyglądali się dziewuszkom, które ganiały z kijami. Ciekawe o co chodziło? Jednak czarodziejowi brakowało dość wścibstwa, aby się dopytywać. Miał co innego do roboty.

Taaak... co innego do roboty. Zajmowanie się obozem z jedną sprawną ręką.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 611

PostWysłany: Sro Lip 26, 2017 00:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt był dumny z dziewczyn. Elise je pochwaliła, co w sumie było do przewidzenia. PO tym co mu po dziewczyny pokazały. No i przyglądanie się jak Anice i Etelce sprawiało mu więcej przyjemności niż był gotów sam przyznać. Z orientacją w terenie też dawały sobie radę. Co było kolejnym plusem. To że nie zastąpią Koko i Morta było oczywiste ale Kurt zaczynał mieć nadzieję na nową drużynę.

- Ja myślałem o Imperium. - Wolał ominąć Marienburg. Co prawda feralny pojedynek był już dawno ale po co kusić los. - Nie no racja. Nie ma co się tak tłuc po traktach na głodnego. A odnośnie głodnego... Magnusie do czasu aż się jako tako nie połatam - tu potarł bliznę na szyi - nie chciał byś dwóch tancerek do waszych występów? Elise zgodziła się je nieco podszkolić. Nie na stałe ale do czasu aż nie “staniem” na nogi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 105

PostWysłany: Sro Lip 26, 2017 23:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podałem chłopakowi miskę, przy okazji zapytałem się go spokojnie.

- Mam nadzieję że będzie ci smakować, może to nie królewska uczta ale powinna wystarczyć. Przy okazji chłopcze umiesz czytać i pisać ? -

Pokiwałem głową na słowa Magnusa, czarodziej miał rację.

- Skoro potrzebujemy uzupełnić zapasy to Marinburg wydaję się rozsądnym pomysłem. Podróż morska nie był by takim złym pomysłem, zapewne tak szybciej byśmy dotarli do imperium - ale o tym lepiej już myśleć w Marinburgu. -
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1127

PostWysłany: Czw Lip 27, 2017 17:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Najpierw spojrzałem na Kurta, później na Elise i na dziewczyny. Wziąłem głęboki oddech i zamknąłem oczy. Po chwili jeszcze raz spojrzałem na dziewuchy. Chwila zastanowienia i próba spojrzenia na sytuację z czysto kupieckiego punktu widzenia. Obie wydawały się doskonale wyrobione w kwestiach uwodzenia. Miały urodę. Potrafiły ją podkreślać swoim zachowaniem, ruchami i spojrzeniami.
Tak. W Marienburgu za możliwość pooglądania tańców takich dziewczyn mogą ludziska sypnąć dużą porcję szlachetnego kruszcu.

Ech... za czasów Tęczowej Monety nie mieliśmy tyle tancerek.

- Jasna sprawa. Marienburg może być na dzień dobry trochę... hmm... głęboką wodą, ale dziewczyny wyglądają na zdolne. Dobra. Jak zrobimy popas w ciągu dnia to z Elise damy mały pokaz, aby widziały jak to w ogóle robimy. Przy okazji porozmawiamy gdzie dałoby się je zaczepić.

Szczerze mówiąc krępujące było przyglądanie się dziewczynom, kiedy Elise była w pobliżu. Czułem się... jakbym robił coś niestosownego względem niej. Szczególnie, że bardka odznaczała się urokiem niewinnym, zaś Anika i Etelka były zdecydowanie... uwodzicielskie.

Pomasowałem skroń i pokręciłem głową, aby wyrzucić z głowy

- Zbierajmy się. Lepiej dojechać do Marienburga przed zmrokiem. Portowe miasta nocą zamieniają się zwykle w Krainy Latających Siekier.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 611

PostWysłany: Sob Lip 29, 2017 01:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Dzięki - ukłonił się lekko gdy Magnus zgodził się na naukę dziewczyn - a tak sobie myślę - zaczą od niechcenia - Skoro mówisz że lepiej na razie powoli z występami to może lepiej ten Fort Bergbres co? - zaproponował - Teraz do Marienburga a potem na zad wracać do centralnych prowincji i to znowu pewnie morzem aaa? - zaczął narzekać. - Nie znudziło się wam to żeglowanie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 612

PostWysłany: Pią Sie 04, 2017 20:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan poczęstowała się przygotowanym przez Magnusa posiłkiem i usiadła nieopodal powozu. Obserwując nowe towarzyszki Kurta nie tylko czuła nostalgię za dawnymi treningami i czasem spędzonym z Iruyhem, ale przede wszystkim przypomniało jej o czasie nieubłagalnie płynącym niczym rzeka, której prądu nic nie powstrzyma. Przez dłuższą chwilę milcząca wpatrywała się w towarzyszy rozprawiających o występach po czym zwróciła się do nich>

[i]- Jakie są wasze dalsze plany co do podróży i życia? - spojrzała po kolei na Magnusa, Kurta i Elise oraz Ecoliono- Co zamierzacie dalej robić? Wracacie do miasta hrabiny Eleny? Chociaż myślę, że po tym co was spotkało powrót do jej miasta nie jest wam na rękę. Magnusie- zwróciła się do czarodzieja- Czy wiesz dokąd udała się Elbereth? Chciałabym ją odszukać. A może ty Kurcie-spojrzała na towarzysza- wiesz gdzie teraz przebywa? [/i]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 611

PostWysłany: Wto Sie 08, 2017 22:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt próbował ignorować Tellan przez całą podróż. W sumie szło mu całkiem dobrze. Po powrocie z miasta nadal był zdechły jak trzydniowa ryba i nawet nie musiał udawać że był zbyt słaby na pogaduchy. Było to o tyle przydatne że na sam widok Tellan krew go zalewała. Jej swobodny ton, „Ot nic się nie stało co tam u ciebie” Momentalnie go zagotował.

„Jak ona mogła zachowywać się jakby nigdy nic…”

Napluł jej pod nogi.

- Plany na życie? Po tym co odwaliłaś w Curone? Spadaj na drzewo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1127

PostWysłany: Wto Sie 15, 2017 17:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Nigdy nie wiadomo czy fort stoi czy nie stoi. A w Marienburgu mamy więcej możliwości odnośnie tego jak udamy się w dalszą drogę. - odparł czarodziej - Nie mówiąc już o tym, że na pewno więcej się tam dowiemy jak teraz wygląda sytuacja w Imperium.

Chociaż samemu Magnusowi nie bardzo podobała się perspektywa powrotu na północ, to miał pewne obowiązki. Gdyby pojechali lądem mogliby zahaczyć o stolicę. Mógłby wtedy zdać raport w Kolegium i wysłano by konkretną odpowiedź na to co się tam wyprawia.

Na pytanie Tellan wzruszył tylko ramionami.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum.drachenfels.pl Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group